XV Zlot VTXPolska zawital wiosna 2107 ponownie do Zamoscia. Organizatorami zlotu podobnie jak 6 lat temu byli LeszekR i Eta. Jako ze bylo nas tym razem duzo wiecej musielismy sie pomiescic w dwoch osrodkach. Jeden to dobrze nam znany Duet a reszte luda upchnelismy w polozonym niedaleko hotelu Zamojskiego MOSiRu. Tradycyjnie juz w czwartek dotarla juz wiekszosc ludzi i rozpoczela sie nieformalna impreza przy ognisku
.
Jako ze z rana o 4.30 grupa okolo 100 osob wyruszala autokarami do Lwowa wiekszosc z nas udala sie w miare rozsadnym czasie do domkow by sie troszke zdrzemnac przed wycieczka. O 5 rano dwa autobusy wyruszyly w strone granicy Ukrainskiej. Po 2 godzinnym postoju na granicy do Lwowa dotarlismy okolo godziny 9.30 rano. W planie bylo zwiedzanie cmentarza Lyczakowskiego i znajdujacego sie tam cmentarza Orlat Lwowskich.
.
Byl tez przejazd waskimi uliczkami starego miasta, obiad w restauracji i potem przechadzka z przewodnikami po starowce i gmachu opery Lwowskiej. Okolo godziny 16tej zapakowani w autobusy wracamy na granice na ktorej stalismy 4 godziny. Pomimo tej sytuacji nastroje nam dopisywaly i urzadzilismy sobie fajna imprezke czekajac na odprawe.
Do osrodka dotarlismy juz prawie o zmierzchu okolo 21.30. W miedzy czasie inna grupa zwiedzala pobliskie Roztocze i dalej zjezdzalo sie towarzystwo z calej Polski. O 19tej pomimo braku grupy Lwowskiej nastapilo formalne otwarcie zlotu. Losowanie fantow przesunelismy na sobote. Jak zwykle masa dobrego jedzenia, ognisko, muzyka i zabawa zdrowo po polnocy. W sobote po sniadaniu cala kolumna motocykli I przy eskorcie policji wyruszamy na miasto i wjezdzamy cala grupa (okolo 120-130) moto na Zamojski rynek ktory byl wypelniony po brzegi.
Tego dnia odbywaly sie tam inne imprezy ze wzgledu na to ze tego dnia grala Polska kadra przeciw Rumuni w eliminacjach do mistrzostw swiata. Bylo wiec tam lokalne radio, sztuczne boisko i tlumy ludzi. Jakos dalismy rade sie upchac i rozstawic pacholki do jazdy slalomem. Zjedlismy tam smaczny obiadek pod parasolami, powyglupialismy sie troche na motorach i cyknelismy fotke grupowa. Byla tez straz pozarna z rozlozona ponad naszymi sprzetami drabina z ktorej cyknelismy z gory pare zdjatek. Po powrocie do osrodka i godzince odpoczynku dotarly do nas przewodniczki i w trzech grupach rozpoczelismy zwiedzanie miasta. Zajelo nam to ze 3 godzinki. Troche zmeczeni wracamy do Duetu na sobotnia zabawe. Super kolacja pozwala zregenerowac sily i po rozlosowaniu fantow zaczela sie zabawa na calego ktora skonczyla sie okolo 2-3 w nocy. O niedzieli nie ma za bardzo juz o czym pisac bo to zawsze dla nas smutny dzien pozegnan. Poza tym Miki przestraszyl nas troche swoim serduchem ale na szczescie dzieki pomocy organizatorow doszedl do siebie i z opoznieniem dotarl do Krakowa caly i zdrowy. XV zlot udal sie zajefajnie i na pewno bylo by jeszcze fajniej gdybysmy mogli byc wszyscy razem w jednym osrodku. Popularnosc naszych zlotow sprawia ze jest coraz trudniej znalesc miejsca mogace pomiescic nas wszystkich. W sumie bylo chyba ponad 200 osob. Poklony w strone Leszka i Ety za organizacje.
Dzieki MikeRowi za uzyczenie motoru i wspolna przejazdzke wraz z Deanna i Furia po poludniowej Polsce i Bieszczadach. Dzieki Zobek i Lucynda za goscine w Pcimiu i przyjecie zmoczonych chlopakow pod swoj dach podczas pierwszego dnia naszej podrozy. Dzieki wszystkim za to ze jestescie!!
Peace Out Dezerter